To była naprawdę kapitalna wyprawa! Bez cienia wątpliwości Dzień Włóczykija - edycja 2.0! Mówiąc językiem muzyki, zaczęliśmy z „wysokiego C” od obłędnej wręcz panoramy ze wzgórza górującego nad miastem i widoku na Wisłę. Potem zdjęcie przy pomniku śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, „przybijanie piątki” z Wielkim Astronomem, szeroki uśmiech przy pomniku ułana z dziewczyną, nasz szczery zachwyt wielkomiejskim szykiem i alejką z kolorowymi parasolkami, wreszcie wiolonczelistka żaba i oczekiwanie na prawie zabytkowy tramwaj. Krótka przerwa na lody, a po niej szybki przeskok w nowe miejsce, do innego miasta. Tu czekała na nas przepiękna starówka i spacer urokliwymi uliczkami. W pewnym miejscu każdy mógł poczuć się jak władca, wybierając sobie swój własny zamek. Przysłowiową „kropką nad i” była sesja fotograficzna z serduszkami, bo w końcu byliśmy w mieście zakochanych. Dla nas to była naprawdę super przygoda! No dobrze, ale pewnie spytacie, gdzie dokładnie byliśmy? Niech poniższe fotografie przybliżą Wam odpowiedź. A kto będzie chciał, niech napisze nam w komentarzu, jakie odwiedziliśmy miasta. Potem (gdy okaże się, że jeszcze tam nie był) niech jedzie naszym śladem i nadrabia zaległości, bo naprawdę warto!!!